Nazywam się Agnieszka Szymańska, jestem mamą 5 - letniego Michałka, w 2008 roku usłyszałam od lekarzy dwa słowa, które całkowicie przewróciły mój świat – autyzm dziecięcy. Zdałam sobie sprawę, iż muszę pomóc mojemu synowi jak najszybciej i że niestety czas jest moim przeciwnikiem, ponieważ na pewno każdy rodzic zdaje sobie sprawę, że im wcześniej podejmie się pracę z dzieckiem autystycznym, tym lepiej będzie wyglądała jego przyszłość. Po obejrzeniu wielu ośrodków, wybrałam SOTIS, i po trzech latach terapii wiem, że była to słuszna decyzja. Terapeuci z Sotis, to przede wszystkim profesjonaliści, doskonale znają dzieci i ich świat, rozumieją również nas rodziców, którzy tak jak i dzieci bywają trudni. Mają ogromną wiedzę, spokój i wrażliwość, potrafią pomóc kiedy już braknie sił, do wielu z nich zarówno mój syn jak i moja rodzina jesteśmy szczerze przywiązani, ponieważ przez trzy lata przyjeżdżania na terapię, SOTIS stał się naszym azylem. Myślę, że tego miejsca nie da się porównać z żadnym innym, tu mój syn nauczył się patrzeć w oczy, tu również zaczął mówić i to tu małymi krokami wpuścił mnie do swojego świata. Patrząc na pracę jaką wykonali terapeuci z SOTIS z moim Michałem, przypomina mi się fragment Książki „Mały Książę”, kiedy to Lis wyjaśniał Małemu Księciu co to znaczy "oswoić"?
„ Jest to pojęcie zupełnie zapomniane" - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "Stworzyć więzy".
- Stworzyć więzy?
- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie".
Szczerze, z całego serca życzę wszystkim rodzinom dotkniętym autyzmem, aby dla swoich dzieci otrzymali taką pomoc, jaką otrzymał mój syn, i aby spotkali takich specjalistów, jacy pracują w SOTIS.
Z wyrazami szacunku
Agnieszka Szymańska, mama Michałka
Mój autystyczny synek, Jaś uczęszcza do "Magicznej Busoli".
Początki były i dla synka i dla mnie stresujące, ponieważ wcześniej cały czas spędzaliśmy razem, nie licząc pojedynczych terapii. Natomiast tu chodziło o spędzanie 5 godzin dziennie w przedszkolu. Jednak panie przedszkolanki zrobiły wszystko, by ułatwić nam zaaklimatyzowanie się. Na początku spędzałam czas w przedszkolu razem z synkiem, a panie były otwarte na wszelkie sugestie, które mogłyby ułatwić Jaśkowi przyzwyczajenie się do nowej sytuacji. Okazało się, że już po 2 tygodniach Jaś z uśmiechem zostaje w "Magicznej Busoli" i tak jest do tej pory. Kiedy po niego przyjeżdżam, również wita mnie pogodna buźka.
Panie przedszkolanki są bardzo serdeczne, z ogromnym zaangażowaniem i entuzjazmem zajmują się dziećmi. Widać, że chcą każdego przedszkolaka dobrze poznać i dopasować program terapeutyczny naprawdę indywidualnie do cech charakteru i potrzeb maluchów. Pracę z moim synkiem oparły na zbudowaniu pozytywnej z nim relacji, co, jak wiadomo nie jest łatwe w przypadku dzieci z takimi zaburzeniami. Udało im się to do tego stopnia, że kiedy spotykamy którąś z pań na ulicy, Jaś z uśmiechem podbiega, bierze za rękę, raz udało nam się panią Anetkę odprowadzić do przystanku autobusowego :). Panie nie zmuszają dziecka do żadnych czynności, tylko starają się znaleźć sposób, aby dziecko zmotywować, nagrodzić. Mój synek nie chciał chodzić na spacerach za rękę ani siedzieć podczas posiłku przy stoliku, wówczas panie odkryły, że Jaś bardzo lubi muzykę, włączały więc melodyjki z grających zabawek i dzięki temu proponowane czynności stały się dla synka atrakcyjne i przestał się buntować. Po 2 miesiącach w przedszkolu, Jaś bardzo się zmienił, zrobił się spokojniejszy, bardziej mnie słucha.
To, że tam musiał nauczyć się reguł, ułatwiło mu stosowanie się również do reguł w innych miejscach, w domu, na spacerze; już nie ucieka, kiedy proszę, czeka na mnie, mogę nawet zatrzymać się i z kimś porozmawiać, już nie tylko Jaś rządzi, mama również ma coś do powiedzenia :) Po tym jak Jaś zaprzyjaźnił się z nowym miejscem i tyloma nowymi paniami, przestał bać się innych, obcych miejsc, nie ma też problemu, kiedy musi zostać z nową terapeutką. Bardzo chwalę sobie również to, że Jaś ma tyle godzin zajęć w jednym miejscu, nie musimy tracić czasu, jeżdżąc na pojedyncze zajęcia w różne części Warszawy. Synek cały czas robi małe postępy, uczy się nowych rzeczy, ale największa zmiana na korzyść nastąpiła właśnie po regularnym uczęszczaniu na zajęcia w przedszkolu, nie rozpoczynaliśmy wówczas żadnych innych terapii, więc mogę to stwierdzić z całą pewnością.
mama Jasia
Magiczna Busola to miejsce, gdzie dzieci, otoczone fachową i troskliwą opieką, mogą zdobywać nowe umiejętności w grupie rówieśników. W Busoli każde dziecko otrzymuje pomoc dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb i możliwości. Jest tam miejsce na naukę i zabawę. Widać, że wychowawcy i terapeuci podchodzą do swojej pracy z dużym zaangażowaniem i profesjonalizmem. W Busoli dużą rolę przykłada się do poczucia bezpieczeństwa dziecka. Uwzględniane są wymagania dietetyczne dzieci. Wychowawcy poświęcają dzieciom wiele uwagi i serca. Kuba od samego początku uczęszcza do Busoli z dużą przyjemnością. My jako rodzice zawsze możemy liczyć na fachowe wsparcie i wskazówki ze strony wychowawców i terapeutów. Możemy otwarcie porozmawiać o problemach. Otrzymujemy na bieżąco informacje o postępach naszego dziecka, a przede wszystkim widzimy u Kubusia efekty naszej rocznej współpracy z Magiczną Busolą.
Gorąco polecamy Magiczną Busolę.
Justyna, mama Kuby
Nasz synek Rafał jest rehabilitowany w Centrum Terapii „Sotis” już 3 lata. Teraz ma 5 lat. Wyraźnie lubi to miejsce. Można śmiało powiedzieć, że to taki jego drugi dom, w którym zaznaje tak wiele ciepła i zainteresowania. Dziecko autystyczne nie rozwija się bez pomocy. Tutaj na taką pomoc mógł liczyć. Terapeuci z bardzo dużym doświadczeniem, zaangażowaniem i wszelkimi możliwymi sposobami starają się go wiele nauczyć, okazując mu wielką przyjaźń, czułość i troskę. Rafał dużo się nauczył, robi postępy, choć jeszcze nie umie mówić. Każdy dzień jest dla nas nadzieją. Każdego dnia po skończonych zajęciach jesteśmy informowani, co udało mu się osiągnąć. Poprzez zabawę, wytrwałość pracy terapeutów jest bardziej samodzielny, reaguje na polecenia, rozumie komunikaty, stara się naśladować, nawiązuje kontakt wzrokowy, wskazuje, próbuje wypowiedzieć krótkie słowa, chętnie się uczy. To tak bardzo cieszy.
Jesteśmy bardzo zadowoleni z prowadzonej rehabilitacji w SOTIS.
rodzice Rafałka
Z usług Centrum Terapii Sotis ja i moja córka korzystamy już od kilku lat. Jestem bardzo zadowolona zarówno z terapii, jak i terapeutów pracujących w tym ośrodku. Zajęcia są prowadzone w sympatyczny sposób, przemiłe "ciocie" zawsze uśmiechnięte potrafią zachęcić dziecko do pracy, w związku z tym córka z ochotą w nich uczestniczy. W przypadku zadań trudniejszych, bardzo dobrze sprawdza się system motywacji i nagród, umiejętnie wykorzystywany przez terapeutę. Program jest indywidualnie dostosowywany do aktualnych potrzeb dziecka. Częste spotkania terapeutów z rodzicami pozwalają na ciągłe monitorowanie trudności, potrzeb i deficytów rozwojowych oraz uwzględnienie ich w dalszej terapii. Na bieżąco omawiane są również postępy dziecka w poszczególnych dziedzinach. W przypadku każdego problemu w codziennym funkcjonowaniu dziecka zawsze uzyskiwałam pomoc, choćby w postaci podpowiedzi, jak postępować w danej sytuacji. Jestem bardzo zadowolona zarówno z podejścia do dziecka, sposobu prowadzenia terapii, jak i współpracy z rodzicami. Z czystym sumieniem mogę polecić rodzicom i dzieciom ten ośrodek.
mama Klaudii
|
|